Prognozy na 2026 rok wskazują, że Polska pozostanie jednym z najszybciej rozwijających się krajów Unii Europejskiej. Wzrost gospodarczy ma być solidny, oparty na inwestycjach i środkach unijnych, a inflacja zbliżyć się do celu banku centralnego. Pytanie, które coraz częściej pojawia się wśród przedsiębiorców i decydentów, dotyczy jednak zdolności rynku pracy do udźwignięcia tego tempa rozwoju. W wielu branżach barierą przestaje być popyt, a zaczyna być dostępność ludzi. To właśnie ten czynnik może w praktyce ograniczyć skalę wzrostu firm.
Z TEGO ARTYKUŁU DOWIESZ SIĘ
- Mocny start gospodarki w 2026 roku
- Inwestycje jako motor wzrostu
- Stabilizacja makro i presja fiskalna
- Rynek pracy przy rosnącym tempie gospodarki
- Niestabilna imigracja zarobkowa i ryzyko kadrowe
- FAQ
1. Mocny start gospodarki w 2026 roku
Rok 2026 zapowiada się dla polskiej gospodarki jako czas wyraźnego przyspieszenia, które na tle Europy wygląda relatywnie solidnie i stabilnie. Właściciele firm mogą się cieszyć, ponieważ nie chodzi jedynie o krótkotrwałe odbicie po słabszym roku, ale o długotrwałym wzroście, który ma być oparty na kilku filarach. Co istotne z punktu widzenia przedsiębiorstw, nie mówimy tu o krótkotrwałym odbiciu po słabszym roku, lecz o wzroście opartym na kilku równoległych filarach. W analizach ekspertów często powtarzają się informacje o przyspieszeniu oraz o tym, że Polska pozostanie jednym z liderów wzrostu w Unii Europejskiej.
Dla przedsiębiorstw kontekst ma kluczowe znaczenie, ponieważ oznacza wzrost aktywności gospodarczej w warunkach, w których wiele innych rynków europejskich będzie rozwijać się wolniej lub balansować na granicy stagnacji. Taka sytuacja zdecydowanie sprzyja napływowi inwestycji, zwiększeniu liczby zamówień i projektów, a z drugiej – szybko uwypukla różne ograniczenia. Rzeczywistość w takich sytuacjach jest okrutna, ponieważ największą bolączką będzie brak pracowników, a nie kwestia kapitału.
Rozłożenie wzrostu
Oczywistym jest również fakt, że prognozowany wzrost nie będzie rozłożony równomiernie. Branże produkcyjne, logistyczne, magazynowe oraz infrastrukturalne mogą odczuć przyspieszenie szybciej i intensywniej niż sektory usługowe o niższej pracochłonności. Podobnie będzie wyglądało to z regionami kraju – tam, gdzie już dziś występują deficyty kadrowe, presja na dostępność ludzi może jeszcze bardziej wzrosnąć wraz z pojawieniem się nowych kontraktów i inwestycji.
Dlatego pytanie o tempo wzrostu PKB nie jest tak istotne jak pytanie o jego realną wykonalność. Wzrost gospodarczy „na papierze” nie zawsze przekłada się bowiem na wzrost przychodów firm, jeśli nie idzie za nim zdolność do terminowej realizacji zleceń, utrzymania jakości i ciągłości procesów. W tym sensie rok 2026 może stać się testem odporności operacyjnej przedsiębiorstw – ich zdolności do szybkiego skalowania zespołów, uzupełniania braków kadrowych i reagowania na wahania popytu.
2. Inwestycje jako motor wzrostu w 2026 roku
Zgodnie z analizą ekspertów, nakłady na środki trwałe w Polsce mają wzrosnąć o około 9 proc. rok do roku, co byłoby jednym z najlepszych wyników od kilku lat i znacząco przewyższałoby dynamikę obserwowaną w większości państw Unii Europejskiej. Kluczowym źródłem tego impulsu pozostaje kumulacja środków z Krajowego Planu Odbudowy oraz ich intensywne uruchamianie w końcowej fazie programu.
Rynku pracy nie interesuje jedynie skala inwestycji, ale również ich struktura. Już wiemy, że znaczna część środków kierowana jest do sektorów infrastrukturalnych, energetycznych, przemysłowych i logistycznych, które charakteryzują się wysoką pracochłonnością. Rozbudowa sieci energetycznych, inwestycje w OZE, modernizacja zakładów produkcyjnych czy rozwój infrastruktury transportowej generują zapotrzebowanie na dużą liczbę pracowników na etapie realizacji projektów, a następnie na etapie ich utrzymania i obsługi.
Tłumacząc to w prosty sposób – tego rodzaju inwestycje “wchłaniają” ludzi szybciej, niż rynek jest w stanie “wygenerować” nowych. Nawet jeśli część projektów prowadzi do wzrostu produktywności w długim okresie, to w krótkim i średnim horyzoncie czasowym wymagają one zwiększenia zatrudnienia. Ma to miejsce szczególnie przy stanowiskach, które trudno szybko obsadzić poprzez przekwalifikowanie pracowników lub automatyzację procesów. Firmy coraz częściej obserwują sytuację, w której dostępność finansowania oraz gotowość do inwestowania nie przekładają się automatycznie na możliwość terminowej realizacji projektów z powodu ograniczeń kadrowych.
ROk 2026 będzie więc dla przedsiębiorstw okresem, w którym planowanie inwestycji musi być ściśle powiązane z planowaniem zasobów pracy. Brak synchronizacji pomiędzy tymi obszarami będzie prowadzić do opóźnień, wzrostu kosztów oraz spadku efektywności wykorzystania kapitału. W warunkach nasilającej się konkurencji o pracowników inwestycje mogą również pośrednio zwiększać rotację, gdy nowe projekty i zakłady „wysysają” kadry z lokalnych rynków pracy.
3. Stabilna makroekonomia i narastające napięcia fiskalne
Pozytywnych informacji jest jeszcze więcej. Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka w 2026 roku pozostanie na ścieżce stabilnego wzrostu, a dodatkowo spodziewane jest również wyhamowanie inflacji, aż do poziomu 2,9 proc.
Z perspektywy makroekonomicznej oznacza to poprawę przewidywalności kosztów, zwłaszcza w porównaniu z okresem wysokiej inflacji i gwałtownych zmian cen energii z lat 2022–2024. Stabilizacja inflacyjna sprzyja planowaniu kontraktów, inwestycji i wynagrodzeń, co dla firm stanowi istotny element bezpieczeństwa.
Aby zachować równowagę, należy jednak pamiętać o narastającym napięciu fiskalnym. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie będzie to dotyczyć firm, ponieważ KE w swoich prognozach mówi o deficycie sektora instytucji rządowych i samorządowych w Polsce. Ma on wynieść około 6,3 proc. PKB, co zwiększa ryzyko zmian regulacyjnych, podatkowych lub kosztowych w horyzoncie średnioterminowym.
Wysoki deficyt oraz rosnący poziom długu publicznego mogą wymuszać działania konsolidacyjne, które pośrednio wpływają na koszty prowadzenia działalności gospodarczej, w tym koszty pracy, składek czy obciążeń sektorowych. W prognozie KE wskazano również na wzrost wydatków publicznych związanych m.in. z obronnością i świadczeniami społecznymi, co dodatkowo ogranicza elastyczność fiskalną państwa.
4. Rynek pracy w warunkach przyspieszenia gospodarczego
Stabilny wzrost gospodarczy nie oznacza, że rynek pracy przestanie być napięty. Prognozy Komisji Europejskiej nie pozostawiają złudzeń – zatrudnienie ma utrzymać się na względnie stałym poziomie, a bezrobocie pozostać niskie. Jest to charakterystyczne dla gospodarki znajdującej się blisko granicy pełnego wykorzystania zasobów pracy. Jednocześnie KE prognozuje stopniowe spowolnienie tempa wzrostu wynagrodzeń nominalnych w kolejnych latach, przy jednoczesnym braku osłabienia presji płacowej.
Niskie bezrobocie jest fatalną wiadomością w warunkach przyspieszenia gospodarczego. Przy ograniczonym rynku i w trakcie wzrost popytu na pracę w wielu branżach jednocześnie, konkurencja o pracowników jest jeszcze trudniejsza. Z tego względu, nawet przy stabilnych wskaźnikach makroekonomicznych, firmy będą odnotowywać duże trudności w obsadzeniu stanowisk.
5. Imigracja zarobkowa jako kluczowy, ale niestabilny zasób rynku pracy
Według danych przedstawionych przez Polski Instytut Ekonomiczny, imigranci z Ukrainy odgrywają istotną rolę w funkcjonowaniu polskiego rynku pracy. Jak podaje PIE w Polsce legalnie przebywa ponad 1,5 mln imigrantów z Ukrainy, a poziom aktywności zawodowej dorosłych wynosi 75–85 proc., co oznacza, że ich udział w zatrudnieniu jest wyższy niż wśród obywateli polskich. Osoby z tego kraju, najczęściej uzupełniają braki kadrowe w kluczowych sektorach gospodarki, takich jak przemysł, budownictwo, transport, logistyka oraz usługi.

Warto jednak pamiętać, że wysoka aktywność zawodowa nie jest równoznaczna z trwałością tego zasobu pracy. Instytut szacuje, że spośród całej grupy, jedynie około 40 proc. dorosłych imigrantów z Ukrainy pozostanie w Polsce na stałe. Decyzja o pozostaniu rzadziej jest podyktowana czynnikami ekonomicznymi, a częściej integracją społeczną, kulturową i tożsamościową.
Rynek pracy musi odczytywać te dane jako duże ryzyko strukturalne. Odpływ części imigrantów może oznaczać kilkaset tysięcy miejsc pracy, które ciężko będzie obsadzić. Najczęściej są to prace proste lub wymagające średnich kwalifikacji, które nie cieszą się popularnością wśród polaków. Taki scenariusz prowadziłby do pogłębienia problemów rekrutacyjnych.
Dla firm, które planują rozwój w 2026 roku, współpraca z doświadczoną agencją pracy – taką jak Intraservis – oznacza nie tylko dostęp do zasobów kadrowych, lecz przede wszystkim ograniczenie ryzyka. Zamiast reagować na braki kadrowe w trybie awaryjnym, przedsiębiorstwa mogą zabezpieczyć ciągłość obsad i skalować zatrudnienie w sposób przewidywalny, zgodny z harmonogramami produkcyjnymi i inwestycyjnymi. W realiach niestabilnej podaży pracy to właśnie takie podejście decyduje o zdolności firm do utrzymania wzrostu.
6. FAQ – gospodarka i rynek pracy w 2026 roku
Czy stabilny wzrost gospodarczy w 2026 roku oznacza mniejsze ryzyko dla firm?
Prognozy Komisji Europejskiej wskazują na stabilny wzrost i spadek inflacji, jednak jednocześnie podkreślają wysokie deficyty i rosnący dług publiczny, co oznacza utrzymujące się ryzyka fiskalne.
Czy rynek pracy będzie w stanie obsłużyć wzrost inwestycji?
Napięta sytuacja na rynku pracy, niskie bezrobocie oraz kumulacja inwestycji publicznych zwiększają ryzyko niedoborów kadrowych, zwłaszcza w sektorach pracochłonnych.
Jaką rolę odegrają pracownicy z Ukrainy w 2026 roku?
PIE wskazuje, że imigranci z Ukrainy pozostają kluczowym zasobem rynku pracy, ale ich długoterminowa dostępność nie jest pewna, co zwiększa ryzyko dla firm opierających się na tym źródle zatrudnienia.
Jakie wnioski są kluczowe dla przedsiębiorstw?
W 2026 roku zdolność firm do utrzymania ciągłości operacyjnej będzie w dużej mierze zależeć od efektywnego zarządzania zatrudnieniem w warunkach wzrostu gospodarczego, napiętego rynku pracy i niepewności co do przyszłej podaży pracowników.